„Mas Oyama przemówił”

Mas Oyama Przemówił – artykuł z magazynu Black Belt, lato 1963

To wielki zaszczyt dla Mistrza Masutatsu Oyamy, że jako jedyny Azjata mógł wystąpić w pojedynkę przed publicznością nowojorskiego Madison Square Garden. Pomiędzy półfinałami a finałową walką North American Karate Championships 24 listopada Mas Oyama wszedł samotnie na ring, na którym w 1951 roku Joe Louis zmierzył się z Rocky Marciano.

Posiadacz ósmego stopnia czarnego pasa stylu Kyoku Shin Kai Karate dał imponujący pokaz kruszenia granitowych skał, pękających cegieł i łamania desek, tylko za pomocą gołych dłoni.

Posiadacz czarnego pasa, Frank Franzone, zamierzał się na Mistrza Oyamę z nożem rzeźnickim, który ten blokował i kontrował na liczne sposoby, pokazując jak bardzo śmiercionośna w praktyce jest jego sztuka walki.

W wywiadzie na wyłączność dla magazynu Black Belt Mistrz Oyama wyjaśnia swoje pomysły na zjednoczenie styli Karate w jedną sztukę walki. Mówi o swoich początkach w Tokio i planach na przyszłość w Stanach Zjednoczonych, o swoich eksperymentalnych pracach oraz Karate na Olimpiadzie.

Zaznaczył również wyraźnie co uważa za ducha Karate i swojej relacji z buddyjskim zen i innymi sztukami walki.

Autor: Robert Wells

„Powinno być jedno karate” – mówi Mas Oyama.

„Ludzie nie wiedzą, w którą stronę się zwrócić, żeby studiować dobre Karate. Wielu dobrych ludzi uczy złego Karate, bo mają ograniczoną wiedzę. Niektórzy źli ludzie uczą złego Karate, aby zwrócić na siebie uwagę publiczności, aby zarobić pieniądze. Tak jak Judo ma swoje Kodokan, tak i Karate powinno mieć scentralizowaną organizację, która wyznaczać będzie wysokie standardy i pilnować ich przestrzegania”.

Według Mistrza Oyamy istnieje od 30 do 35 różnych stylów Karate w samej Japonii, jeszcze więcej w Okinawie, Korei, Chinach i południowo wschodniej Azji. Największe szkoły w Japonii to Goju-Ryu i Wado-Ryu. Na chwilę obecną około 30000 Japończyków uczy się Karate. Jego własna szkoła, Kyoku Shin Kai, zrzesza 4000 uczniów.

„Większość Karate” – mówi – „jest w gruncie rzeczy takie same”.

Podobnie było w dawnych czasach z Jiu Jitsu. Mistrzowie Jiu Jitsu z całej Japonii uczyli tego stylu po swojemu. Większość była bardzo podobna, ale każdy mistrz uważał, że jego styl był najlepszy. Wtedy Dr. Jigoro Kano otworzył Instytut Kodokan i stworzył Judo, syntezę tego co najlepsze w Jiu Jitsu. Kiedy Judo zostało stworzone Dr. Kano wyzwał na pojedynek wszystkich mistrzów Jiu Jitsu na pojedynek „Shinken Shobu no Shiai” (pojedynek bez zahamowań) w Tokio.

W tych pojedynkach przedstawiciele Kodokan byli wyraźnie lepsi i od tego czasu Judo zaczęło się rozprzestrzeniać po całym świecie, a Jiu Jitsu odeszło na dalszy plan.

Około sześć lat temu Mistrz Oyama rzucił podobne wyzwanie Shinken Shobu każdej szkole Karate w Japonii. Pojedynek miał być nadzorowany przez Ministra Edukacji i obserwowany przez wszystkich dziennikarzy sportowych gazet. Sędziowie nie byliby potrzebni, pojedynki miały kończyć się knock-outem. Szkoła, która wygrałaby mistrzostwa miała przejąć inne szkoły, eliminując tym samym nieefektywne techniki i jednocząc te skuteczne w zestaw standardów, które mogłyby być stosowane na całym świecie.

Wyzwanie, niestety, zostało odrzucone.

Jedyną alternatywą, mówił Mistrz Oyama, jest zgodzić się na zjednoczenie, ale jednocześnie kręci głową. „Każdy twierdzi, że jego Karate jest najlepsze” – mówi – „i każdy Mistrz jest w swojej szkole numerem jeden. Nikt nie chce być mniej ważny”.

A jednak, Mas Oyama twierdzi, że za piętnaście lat wszyscy uczniowie Karate od Bangkoku po Boston będą ćwiczyć w jednym stylu, stosując jednakowe zasady.

Kiedy Mas Oyama miał 14 lat zaczął uczyć się Karate Shotokan w szkole w Tokio, gdzie był uczony przez samego Mistrza Gichina Funakoshi i jego syna Kikyo. Po dwóch latach młody Mas opuścił Shotokan i podjął się treningów Goju Ryu pod okiem koreańskiego mistrza Young Joo So, „bardzo silnego człowieka”.

W 1941 roku, po dwóch latach pod okiem Mistrza Young’a Mas zaciągnął się do Armii Japońskiej, gdzie przyuczał się w szkole dla pilotów.

Podczas wojny Mas ćwiczył Judo w Instytucie Kodokan w Tokio w szkole ojca Koji Sone, który był Mistrzem Świata w Judo w latach 1959-1961. Zanim Mas opuścił szkołę Judo zdobył w jej rangach stopień Yodan (czwarty stopień czarnego pasa).

Koniec II Wojny Światowej pozostawił uporządkowane społeczeństwo japońskie w rozsypce. Miasta leżały w gruzach, rodziny były rozdzielone a państwowa administracja prawie nie istniała. W kraju gdzie przed wojną przestępczość niemal nie występowała zaczęły pojawiać się gangi i zaczęła szerzyć się przemoc. 21-letni Mas Oyama, po wyjściu z wojska, trafił na ulice tak zmienionego Tokio.

Mas próbował swoich sił w wielu zawodach, łącznie z polityką, ale chaos go otaczający istniał też w nim samym. Tylko dzięki treningom Karate mógł odnaleźć spokój myśli i z czasem poświęcił się bez reszty treningom.

„Karate” – mówił – „to nie hobby, to moje życie”.

Masutatsu Oyama

W kolejnych latach uczył się każdego stylu Karate, który odnalazł, włączając Goju-Ryu, Shorinji Kempo i chińskie Tai Kyo Keng. Podczas nauki pojedynkował się, walcząc w formule Shinken Shobu (bez zahamowań). Najsilniejszym przeciwnikiem był dla niego pewien Chińczyk, mistrz Tai Kyo Keng. „Stary człowiek” mówi Mas Oyama „ale niezwykle silny!”.

Łącząc różne style eliminował nieskuteczne techniki i dzięki temu opracował swój własny styl Karate – Kyoku Shin Kai. Aby osiągnąć poziom czarnego pasa każdy musi opanować 100 podstawowych technik, złożonych w formie ośmiu Kata. Pięć z nich noszą nazwę „Pinan”, trzy pozostałe „Taikyoku”. Aby osiągnąć wyższe stopnie należy opanować kolejne formy. Na czwarty stopień należy opanować techniki walki (Kyaku De Jutsu), walkę bronią łańcuchową (Kusari Kama Jutsu), technikę walki kijem (Bo Jutsu) oraz rzucanie ostrzami (Shuri Ken Jutsu).

„Jeśli uczeń jest mądry, szybki i silny” – mówi Mas Oyama – „oraz jeśli ma dobrego nauczyciela, i jeśli ćwiczy dwie godziny dziennie, może osiągnąć czarny pas w ciągu roku. Inaczej czas ten wydłuży się do pięciu lat”.

„Niektórzy przychodzą do mnie i mówią, że ćwiczą już bardzo długo i nie mają jeszcze czarnego pasa. Chcą wiedzieć – dlaczego? Może nie ćwiczysz wystarczająco ciężko. Może masz złego nauczyciela. Może twój duch jest słaby. Najlepszym powodem do ćwiczenia Karate jest chęć wzmacniania charakteru – najpierw stań się dobrym człowiekiem, dopiero potem silnym. To musi zostać pojęte na samym początku. Mówiłem o tym nieraz, a ci którzy chcą wiedzieć więcej powinni przeczytać moją książkę „What is Karate?”.

Dojo Mas Oyamy znajduje się w Tokio, gdzie uczy się około 4000 osób. Jeśli ktoś wykazuje się wolą ćwiczeń, ale nie stać go na lekcje, będzie uczony przez Mas Oyamę za darmo, a nawet otrzyma drobną pomoc finansową. Poza Japonią ma około 500 uczniów na Hawajach, 200 w Kaliforni i po 100 w Arizonie i Chicago. W ciągu kilku lat planuje otworzyć główną siedzibę w Stanach Zjednoczonych w Nowym Jorku.

Przewiduje, że w ciągu 10 lat Karate stanie się sportem olimpijskim (najpewniej na Igrzyska 1972). Jednakże będzie to niemożliwe, jeśli sport będzie istniał w takiej formie jak obecnie. Muszą nastąpić pewne zmiany. Zawodnicy musieliby posiadać specjalne ochraniacze, które pozwoliłyby na walkę bez zahamowań co pozwoliłoby sędziom na łatwiejsze decydowanie o punktach. Aktualnie prowadzi eksperymenty nad ochraniaczami na dłonie (znacznie mniejszych od tych bokserskich) oraz z ochraniaczami na brzuch i klatkę piersiową. Z takim osprzętem atakowanie na krocze byłoby zabronione, a ciosy rękami na głowę nie byłyby stosowane. Mówi, że próbował walczyć w zbroi do Kendo, ale okazała się być zbyt ciężka. Jednakże jego czas na eksperymentowanie jest obecnie ograniczony, ponieważ pracuje nad swoją kolejną książką „This is Karate”.

Mistrz Oyama obserwuje bacznie czarnoskórych atletów i przepowiada: „Afrykańczycy” – mówi – „żyją obecnie w złych warunkach, są niedożywieni. Ale jeżeli poprawią swoje warunki bytowe i będą jedli wystarczająco, zaczną zdobywać złote medale na Igrzyskach Olimpijskich”.

Kiedy pytam jaką przewagę mają Japończycy nad Amerykanami, jeśli chodzi o trenowanie Karate, Mas Oyama odpowiada, że nogi Japończyków są bardziej „giętkie” i że jest to spowodowane sposobem siedzenia w tym kraju. Ale główną różnicą jest to, że „Karate jest traktowane przez Amerykanina jako hobby. Japończyk będzie ćwiczył kopnięcie wiele razy, aż będzie ono doskonałe. Moja rada dla tych, którzy chcą się uczyć Karate – najpierw naucz się dyscypliny. I ucz się przede wszystkim ducha Karate”.

Tłumaczył: Marcin Kocur
marcinkocur@gmail.com

(Oryginalne skany magazynu poniżej)

1245